"Człowiek dobiera cechy tylko dla własnej korzyści; natura dobiera jedynie to, co korzystne dla organizmu" Charles Darwin
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gospodarka pasieczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gospodarka pasieczna. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 24 stycznia 2022
czwartek, 12 marca 2020
Podsumowanie zimy 2019/2020
Pomimo, że marzanny jeszcze nie topiłem wstępnie mogę podsumować zimę, a w zasadzie przedłużoną jesień ponieważ pogoda wskazywała właśnie na tą porę roku. Jesień była bardzo długa i ciepła co spowodowało długie czerwienie matek i obciążenie pszczoły zimowej, która powinna zatrzymać siły na wychów pierwszego czerwiu. Czerw w rodzinach był jeszcze w grudniu, potem nastąpiło ochłodzenie i spadł śnieg dzięki czemu pszczoły przeszły w tryb letargu. Przez dwa pierwsze miesiące roku nie działo się nic ciekawego poza małym oblotem (lutowym?) kiedy to pszczoły mogły opróżnić jelita. Spowodował on również, że cześć matek podjęła czerwienie (okres bezczerwiowy w niektórych rodzinach trwał raptem 2 miesiące). Był to czas kiedy pszczelarze dobijali warrozę. Sam też nie siedziałem z założonymi rękoma. Niestety część z nich w tym czasie już nie miała do czego jeździć ponieważ był to wyjątkowy rok płodności warrozy i wciąż było słychać o upadku pasiek. Z moich obserwacji wynika, że większość z nich zastosowała się do zaleceń na ulotce najbardziej popularnego "leku" na warrozę, którego skuteczność może i jest wysoka ale tylko w sytuacji braku czerwiu. Nie zabija on wirusów, które to wykańczają słabe pszczoły. Mówi się również o warrozie krzyżowej ( powstaje wtedy gdy do jednej komórki z czerwiem wejdzie więcej niż jedna samica warroa i dochodzi do zapłodnienia krzyżowego). Nie jestem specjalistą więc nie mam dużo więcej informacji na ten temat, można się jednak domyśleć jak krzyżowanie VA wpływa na jej płodność.
Teraz coś więcej o moich rodzinach komercyjnych. Do zimy poszło ok. 36 rodzin z czego cześć była odkładami w różnej sile. Moje obserwacje z poprzednich lat pozwoliły mi dokonać selekcji rodzin, które nie rokowały zbyt dobrze. Nie pobierały pokarmu lub miałem pewne
obiekcje co do ich zdrowotności. Kilka z nich zostało połączonych, a cześć zupełnie zlikwidowana. W sytuacji gdy w około panuje zgnilec nie możemy pozwolić sobie na wątpliwości. Tak więc zimę przetrwały wszystkie rodziny przesiane przez moje "sito". Przyszedł marzec i kolejny etap wyłuskania tylko tych rodzin, których przebieg zimowli był prawidłowy. Słabsze odkłady zostały połączone i jak na tą chwile zostało 28 rodzin komercyjnych o które martwić się nie powinienem. Wystarczy zadbać o pokarm i powinny dojść do siły na rzepak. Dlaczego nie trzymam słabych odkładów na wiosnę? Dlatego że przez najbliższe tygodnie pszczoły zimowej jeszcze ubędzie i zanim wygryzie się nowy czerw takie słabe odkłady będą narażone na wyziębienie czerwiu. a ich rozwój mizerny aż do czasu ustabilizowania pogody czyli do maja lub nawet czerwca. Jest to również adekwatne zachowanie pod względem ekonomicznym ponieważ przewożenie większej ilości niepełnych uli kosztuje więcej. Pogoda jaką możemy obserwować na przełomie maja i czerwca również nie zachwyca. Ubiegły rok był wręcz fatalny dlatego tylko rodziny petardy maja szanse wykorzystać kilka dni pogody i przynieść miód. Średniaki przyniosą go mało, a słabe rodzinki wykorzystają pożytek majowy jako rozwojowy. Co więcej, selekcja rodzin przynajmniej w pewnym stopniu zagęszcza ilość wartościowych trutni.
Tak, wiec jestem dość zadowolony z zimowli. Zobaczymy jaką pogodę zafunduje nam przyroda.
Aaa. Co z nieleczonymi? Hmm 🤔 nie zrezygnowałem ale do czasu osiągnięcia czegoś sensownego nie będę nic publikował na ten temat. Mogę tylko powiedzieć, że coś pozostało po pamiętnej rodzinie L0 mimo ze sama dokończyła żywota jeszcze jesienią - przekazała swoje geny, co jest celem wszystkich stworzeń na ziemi.
Teraz coś więcej o moich rodzinach komercyjnych. Do zimy poszło ok. 36 rodzin z czego cześć była odkładami w różnej sile. Moje obserwacje z poprzednich lat pozwoliły mi dokonać selekcji rodzin, które nie rokowały zbyt dobrze. Nie pobierały pokarmu lub miałem pewne
obiekcje co do ich zdrowotności. Kilka z nich zostało połączonych, a cześć zupełnie zlikwidowana. W sytuacji gdy w około panuje zgnilec nie możemy pozwolić sobie na wątpliwości. Tak więc zimę przetrwały wszystkie rodziny przesiane przez moje "sito". Przyszedł marzec i kolejny etap wyłuskania tylko tych rodzin, których przebieg zimowli był prawidłowy. Słabsze odkłady zostały połączone i jak na tą chwile zostało 28 rodzin komercyjnych o które martwić się nie powinienem. Wystarczy zadbać o pokarm i powinny dojść do siły na rzepak. Dlaczego nie trzymam słabych odkładów na wiosnę? Dlatego że przez najbliższe tygodnie pszczoły zimowej jeszcze ubędzie i zanim wygryzie się nowy czerw takie słabe odkłady będą narażone na wyziębienie czerwiu. a ich rozwój mizerny aż do czasu ustabilizowania pogody czyli do maja lub nawet czerwca. Jest to również adekwatne zachowanie pod względem ekonomicznym ponieważ przewożenie większej ilości niepełnych uli kosztuje więcej. Pogoda jaką możemy obserwować na przełomie maja i czerwca również nie zachwyca. Ubiegły rok był wręcz fatalny dlatego tylko rodziny petardy maja szanse wykorzystać kilka dni pogody i przynieść miód. Średniaki przyniosą go mało, a słabe rodzinki wykorzystają pożytek majowy jako rozwojowy. Co więcej, selekcja rodzin przynajmniej w pewnym stopniu zagęszcza ilość wartościowych trutni.
Tak, wiec jestem dość zadowolony z zimowli. Zobaczymy jaką pogodę zafunduje nam przyroda.
Aaa. Co z nieleczonymi? Hmm 🤔 nie zrezygnowałem ale do czasu osiągnięcia czegoś sensownego nie będę nic publikował na ten temat. Mogę tylko powiedzieć, że coś pozostało po pamiętnej rodzinie L0 mimo ze sama dokończyła żywota jeszcze jesienią - przekazała swoje geny, co jest celem wszystkich stworzeń na ziemi.
niedziela, 5 czerwca 2016
środa, 6 kwietnia 2016
środa, 30 marca 2016
poniedziałek, 29 lutego 2016
Inkubator z mikrofali za 50zł cz.1
Myśląc przyszłościowo o wychowie matek pszczelich postanowiłem zaopatrzyć się w inkubator. Dostępne na rynku profesjonalne cieplarki-inkubatory są bardzo drogie, a zainwestowane pieniądze nie zwróciły by się chyba nigdy (w moim przypadku). Posiadając trochę wiedzy z zakresu elektroniki postanowiłem wykonać takie urządzenie praktycznie za grosze. Postawiłem na użycie mikrofalówki jako bazy do projektu. Do sterowania temperaturą oraz wilgotnością postanowiłem użyć arduino. Dostępne termostaty na rynku nie do końca mnie satysfakcjonują ponieważ nie sterują grzałką w sposób aktywny (płynny). W moim projekcie moc grzałki będzie dostosowywana do temperatury wewnątrz inkubatora (grzanie podstawowe do momentu osiągnięcia 35st C oraz grzanie podtrzymujące ową temperaturę). Możliwe będzie to dzięki wykorzystaniu PWM (modulacja szerokości impulsu) mikrokontrolera oraz własnoręcznie wykonanej grzałki Rys.1 oraz Rys.2
Rys.1 Rys.2
Rezystory w kawałku rury nagrzewają się, natomiast wentylator powoduje przepływ powietrza. Taki układ daje możliwość zarówno regulacji mocy ciepła wytwarzanego w opornikach (4 X 1Ohm + 3 X 0,2Ohm - 26W) oraz siły strumienia powietrza wytwarzanego przez wiatraczek. Cały układ pobiera nieco ponad 2.6A przy 12V czyli 31W, odliczając spadki napięć na przewodach oraz tranzystorze sterującym (element mocy) nie powinna zostać przekroczona maksymalna moc jaką mogą oddać rezystory (Symulacja Rys.3)
Rys.3
Sama mikrofalówka wymagała wypatroszenia Rys.4.
Rys.4
Niepotrzebne części zostały zdemontowane (być może część z nich jeszcze kiedyś wykorzystam). W kolejnym etapie prac docieplone zostały ścianki oraz założona została sylikonowa uszczelka pod drzwiczki Rys.5.
Rys.5
Wstępne testy pokazały, że przednia szybka jest zbyt cienka więc wstawiłem 3mm plexe Rys.6.

Rys.6
Część 2 ukaże się w kwietniu i zostanie podsumowana filmem. Pozdrawiam i zachęcam do komentowania :).
piątek, 19 lutego 2016
sobota, 13 lutego 2016
Skok w bok
Skok w bok czyli unasienianie matek na terenie pozbawionym pasiek produkcyjnych. Rozwiązanie to może okazać się lepszym niż próba nasycenia własnej okolicy "bogatej" w komercyjne trutnie. Jest to doraźne rozwiązanie, które powinno skrócić drogę do wyhodowania resistance bees. Na wytypowanym terenie żyją pszczoły traktowane po macoszemu co jest jego zaletą. Trzy rodzinne uliki weselne przewiezione zostaną na opisany teren i pozostawione na okres 3 tygodni. Nie wykluczam, że wywiezione matki będą musiały odbyć dłuższe loty godowe przez co część z nich może nie powrócić. Ryzyko to może się jednak opłacić i dać dużą bioróżnorodność nowych pszczół. Z pewnością matki zostaną zapłodnione trutniami posiadającymi cechy nie do przyjęcia dla wielu pszczelarzy. Nie wykluczam wzrostu agresywności. W końcu przyroda nie selekcjonuje "baranków idących na rzeź", a silne, zdrowe osobniki posiadające cechy dające szanse na przeżycie.
poniedziałek, 5 października 2015
Topienie wosku
Przyszedł czas na przetopienie wosku.
Rys. 1. Topiarka elektryczna
W tym roku postanowiłem podzielić wosk na dwie kategorie. W pierwszej znalazł się ten uzyskany z przetopienia "zrzynek" po zasklepionym miodzie, w drugiej z kolei z przetopionych plastrów. Działania te mają na celu oddzielenie ziarna od plew tzn. wosk ze zrzynek nie miał nigdy kontaktu z chemią (amitrazą itp.) oraz innymi zanieczyszczeniami pochodzącymi od warroa oraz pszczół, dzięki temu może posłużyć do produkcji węzy bez konieczności bardzo dokładnej sterylizacji. Zdjęcie poniżej pokazuje różnicę w jakości uzyskanego wosku.
Rys. 2. Po lewej wosk ze zrzynek, po prawej z plastrów
Niestety nie posiadam jeszcze aparatury do produkcji własnej węzy. Do wiosny jest jednak jeszcze dużo czasu i mam nadzieję że coś się zmieni w tym temacie.
wtorek, 9 czerwca 2015
Nigdy więcej węzy ...
To zdjęcie mówi samo za siebie, pszczoły nie chcą takiej węzy ... Od następnego sezonu tylko naturalny dziewiczy wosk .
czwartek, 19 lutego 2015
sobota, 6 grudnia 2014
Przygotowania do sezonu 2015
Wolne chwile postanowiłem poświęcić na przygotowania do nowego sezonu, na zdjęciu efekty pracy z małymi rameczkami 1/2 w.p. Postanowiłem odmiennie nawlekać drut niż zwykło się to robić ze względu na to, że drut mógł by ulec uszkodzeniu podczas czyszczenia ramek z wosku . Nie powinno negatywnie to wpłynąć na trzymanie się węzy.
poniedziałek, 8 września 2014
niedziela, 31 sierpnia 2014
sobota, 2 sierpnia 2014
środa, 14 maja 2014
Odbudowa komórki 4.9 mm
Odbudowa ramek z małą komórką wstawionych w środek gniazda
Wszystkie rodziny odbudowały węzę w podobny sposób jak na zdjęciu, uważam to za dobry wynik jak na początek. Gdy wyjdzie pierwsza tura "małych pszczółek" powinno iść im jeszcze lepiej. W kolejnej, rodziny dostały następną partię ramek również w środek gniazda (naturalnie, plastry w środku rodziny mają mniejsze komórki). Zapraszam do wypowiadania się na temat własnych doświadczeń :)
środa, 2 kwietnia 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)








